Mam na imię Stefan. Jestem husky, pies zaprzęgowy.

Ostatnio średnio dogadywałem się z moimi zaprzęgowymi kumplami w zespole i z moim kierownikiem.

Psia kość! – kląłem nieraz, kiedy nie rozumiałem, co mówią do mnie współbiegnący i kierownik.

Kiedy jeden z moich pobratymców, Julek, denerwował się, że relacja nam się nie układa i potem były kiepskie wyniki i kiepska atmosfera to mówił, że karma wraca.

Dlatego skontaktowałem się z Budziem, świnką morską specjalizujacą się w zwiększaniu umiejętności słuchania w zespołach.

Po warsztatach z Budziem, na których był cały zespół z kierownikiem, częściej słyszymy o co nam chodzi i konflikty są rzadsze.

Po nich (tzn. po konfliktach) wyglądaliśmy jakbyśmy przebywali w paszczach naszych pobratymców.

Wyglądaliśmy jak psu z gardła wyjęci. 

Teraz słyszymy się i współpracujemy. Gdy rozmawiamy z kumplami, śmiejemy się, że nasze relacje i słuchanie było jak raport z tego, że zamiast słów kierownika słyszeliśmy komendę: “Aport”!

Słuchamy obecnie i kierownika i siebie nawzajem. Każdy z nas zrezygnował z florystycznego stanowiska. Bycia psem ogrodnika.

Dzięki Budziu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.