Ten wpis to efekt rozmów z zespołami po warsztatach o aktywnym słuchaniu, które prowadzę. Kiedy opada już “warsztatowy kurz” – również rozmawiamy. 

Wcześniejsze, bardziej oficjalne, przesłanki do nauki aktywnego słuchania tracą znaczenie. Oficjalne – także prawdziwe. Pod nimi nieraz kryje się coś innego.

3 na 10 zespołów wspomina, że uznały aktywne słuchanie za przepustkę do większego sensu pracy, do tego kim są bardziej jako ludzie niż zespół.

2 zespoły na 10 zainteresowały się słuchaniem, ponieważ rozmowy wewnątrz zespołu ich… nudziły lub nużyły. Po dłuższym namyśle uznały, że pod tym znużeniem kryło się podenerwowanie, niecierpliwość, a także niepokój o losy zespołu. 

2 zespoły na 10 naukę aktywnego słuchania potraktowały jako drogę do odkrycia talentów, predyspozycji, które na co dzień umykały uwadze członków zespołu.

3 na 10 zespołów powody nauki aktywnego słuchania wskazują rozmaite, unikalne dla nich lub takie, których nigdy bym nie przewidział.

Wtedy reaguję zazwyczaj “rozdziawioną gębą”, milczę… bo żeby przewidzieć taki powód, musiałbym być telepatą, jasnowidzem lub mieć uszy wielkie na pół Polski.

Może te nieoficjalne powody nauki aktywnego słuchania zespoły uświadamiają sobie dopiero po warsztatach?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.