Poniższe refleksje są jedynie moimi obserwacjami z warsztatów z zespołami, które prowadzę o aktywnym słuchaniu. 

Kiedyś myślałem, że na 10 zespołów, które zgłaszają się do mnie na warsztaty o aktywnym słuchaniu, brak jakichkolwiek umiejętności… całe szczęście, zostałem jedynie w obawach, że takie zespoły zastanę.

4 zespoły na 10 nie tyle używają aktywnego słuchania na co dzień, co wypracowały sobie własne naturalne sposoby słuchania.

Warsztaty z nimi to tak naprawdę od razu warsztaty eksperckie. Takie zespoły nie szukają odpowiedzi. Przychodzą po pytania. Po ogrom pytań.

3 zespoły na 10 miało kilka szkoleń komunikacyjnych i przychodzą z głodem wiedzy nie tyle o samym słuchaniu, co o tym, jak słuchają.

Są gotowe na słuchanie sobą, czyli przypuszczają, że najlepszym narzędziem słuchaniowo- komunikacyjnym są one same.

“Zamawiam warsztaty, bo mój zespół skorzysta na nim także poza pracą. Będzie im lepiej także w życiu” – to słyszę od kierowników takich zespołów. 

2 na 10 to zespoły, które chcą sprawdzić inną perspektywę słuchania lub skonfrontować na ile to, jak słuchają ma wartość, jaką wartość ma dokładnie.

To zespoły, które nazywam” notatkowymi”.

To one wychodzą z największą ilością zapisanych kartek.

1 na 10 zespołów to zespół, który nie tyle nie wie nic o słuchaniu,  co dopiero powstał i na warsztatach ze mną ludzie chcą się bardziej oswoić ze sobą. 

Traktują takie warsztaty jak ” warsztat zapoznawczy”.

Na przestrzeni lat znacząco spadła ilość warsztatów, które prowadziłem z zespołami “poturbowanymi” , “poranionymi” , jakby takie zespoły zrezygnowały ze mnie jako ratownika, zbawiciela, którego być może we mnie wypatrywały.

Którym zespołem z powyższych zarządzasz ty? W którym z nich pracujesz ?

Na jakim poziomie jest aktywne słuchanie w twoim zespole?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.