Słuchanie to ważna i ceniona społecznie umiejętność. Raczej mało kto podważy jej sens, znaczenie. Mało kto też ją praktykuje… 

Pokażę ci inną, niż prawdopodobnie znasz, stronę aktywnego słuchania. Nieoficjalną. Tę prawdziwą, czyli dotyczącą zespołów – niezależnie od województwa i powiatu.

Pytam nieraz uczestników – zarówno warsztatów indywidualnych, jak i zespołowych – co najczęściej kojarzą ze słuchaniem? Dopytuję, czekam cierpliwie na odpowiedź, nieraz na początku zastając zdziwienie i ciszę. Poniżej przedstawiam wypowiedzi mówiące o słuchaniu jako czymś nieprzyjemnym, niepokojącym.  

Najczęściej słuchanie osobom z zespołu kojarzy się z… terapią, coachingiem. 3 osoby na 10 wskazują to jako bardzo nieprzyjemne skojarzenie. Słuchanie = terapuetyzowanie = przekraczanie granicy prywatności na oczach osób trzecich.

Pojawia się też pogląd, że jeśli ktoś używa aktywnego słuchania, to jedynie jako narzędzia perswazyjnego lub narzędzia manipulacji. Tu także, niestety, wysoki wskaźnik: 3 na 10 skojarzeń nieprzyjemnych.

W 2. na 10 wypowiedzi pojawia się pogląd, że słuchanie nic nie zmienia, ponieważ ludzie i tak nie będą słuchać innych.

Ostatnie dwójki wskazują różne inne przyczyny. 

Po latach pracy jako trener aktywnego słuchania, prowadzący warsztaty indywidualne i zespołowe, złapałem już do tego dystans. 

Czasem mam wrażenie, że łatwiej trenerom nauczać komunikacji, niż prowadzić warsztaty profilowane z naciskiem na słuchanie. 

Nie dziwię się, że jest to przez niektórych trenerów traktowane po macoszemu, powierzchownie.

Da się słuchać na pół gwizdka? Pół etatu?

Czy z tego nie wyjdzie słuchanie jednym uchem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.