Zgłosił się do mnie kierownik zespołu. Przerażony ilością informacji, których zespół nie usłyszał.

Opowiadał, że w ogromnej ilości projektów realizowanych przez zespół z klientami pojawiają się dwie, powtarzające się,  sytuacje:

A) obsługujący projekty nie dopytują klientów o szczegółowe dane i pojawiają się zgrzyty podczas realizacji. Klienci zgłaszają zastrzeżenia, że realizacja nie jest zgodna z tym, co zasugerowali.
Zespół zgłasza zaś zgodnie, że klient o niczym co mówi, nie informował. 

B) Kiedy doświadczeni w projektach wskazują kolegom/koleżankom potencjalne drogi rozwiązań, obie strony słyszą siebie jak przeciwników w starciu tytanów, a nie współpracowników. 

Podczas rozmowy zaproponowałem dwie ścieżki: 

a) warsztat dla zespołu o umiejętności słuchania w sytuacjach stresowych i przy dostępności małej ilości czasu; 

b) warsztat dla zespołu o słuchaniu naturalnym, czyli odkryciu przez zespół naturalnych sposobów słuchania przez każdego z członków. 

W przypadku pierwszej propozycji zespoły uczą się co sprzyja słuchaniu, a co takowe uniemożliwia. Kiedy deadline’y pukają do drzwi.

Drugi zaś, skłania do wspólnego z przyjrzenia się, usłyszenia, na co zwracają uwagę poszczególni członkowie zespołu.

Tak zwracają uwagę częściej na to co mówią i słyszą niż dają sobie uwagi, że czegoś nie usłyszeli.

Wybrał wtedy pierwszy warsztat. 

Nieraz słyszę pytanie.

Jak się zespół nauczy słuchać w sytuacji stresowej przy małej ilości czasu to będzie potrafił w każdej innej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.