Większość z nas za słuchanie uważa to, co robimy na co dzień, czyli: ktoś coś do nas mówi, a my słyszymy, zapoznajemy się z treścią, przetwarzamy i dalsze reakcje zależą od tego, co usłyszymy. 

I tu można byłoby zamknąć temat, gdyby uczestnicy warsztatów tak indywidualnych, jak i z zespołami, nie zgłaszali mi, że:

  • przy słuchaniu innych mają trudność z utrzymaniem koncentracji i nieraz gubią wątek podczas rozmowy, 
  • po czasie okazało się, że zrozumieli słowa rozmówcy inaczej, niż on powiedział i pojawiły się wzajemne napięcia,
  • słuchający wykonał zleconą pracę w sposób inny, niż wyobrażano sobie, że zostało to ustalone. 

Jednak,  żeby przejść od ogółu do szczegółu, podam kilka przykładów wypowiedzi uczestników:

  • Kiedy słucham, to najczęściej myślę o tym, co mi się przed oczami pojawia, myślę o swoich sprawach. Czym więcej mówi rozmówca o tym, co dotyczy mnie, tym bardziej myślę o sobie, nie o nim.
  • Kiedy słucham, to często zanim rozmówca coś powie, w myślach dopowiadam co za chwilę usłyszę; lub jeszcze dobrze nie skończy wypowiedzi, a już daję swoje zdanie lub rozwiązanie.

Co myślę jako trener słuchania? Można mówić, oczywiście, że trudności ze słuchaniem wynikają z braku empatii, znajomości technik, braku kultury.

Z mojego doświadczenia widzę, że często te trudności wynikają z tego, że słuchanie jest trudne, bo dla wielu jest nieangażujące.

Nieangażujące, bo nie ich własne. Tak, jakby było umiejętnością praktykowaną na zewnątrz, a nie wewnątrz.

Słuchanie naturalne to słuchanie zaangażowane. Staje się ono naszym własnym, ponieważ jego siłą jest odkrycie, jak słuchamy w zgodzie z sobą – bez technik.

Jesteśmy zaangażowani, bo ono nas dotyczy.

Jak dokładnie?

O tym w kolejnych odcinkach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.