Jestem zmęczony przekonywaniem świata do tego, żebyśmy słuchali. Nawet bez konieczności mojego wkładu w to. 

Ze słuchaniem jest trochę jak z dojrzałością psychiczną, życiową. Niby jej nie widać, a ma cholernie wielki wpływ na słuchanie.

Dojrzałość nie pławi się w małości. Jest uważna na małe sprawy. Podobnie jest ze słuchaniem. Doświadczenie mi podpowiada, że czym większa dojrzałość, tym większe rezultaty w Sztuce Słuchania osiągają poszczególne osoby.

W Sztuce Słuchania przechodzą wtedy przez poszczególne poniższe etapy:

  • zauważenie niewystarczalności tego, co słyszą, słyszały, co może skutkować na początku smutkiem, żalem, poczuciem winy lub gniewem, 
  • zauważenie tego, jak słucha obecnie – co pomija, co słyszy i, szczególnie, odkrycie tych sposobów słuchania, które posiada nie wiedząc o tym, nie korzystając z nich lub nie mając dotychczas pomysłu jak je zastosować, 
  • dogłębna analiza własnych sposobów słuchania, obserwacja kiedy występują, jakie skutki mogą przynieść i w jakich sytuacjach się sprawdzają,
  • ptaktyczne zastosowanie własnych sposobów słuchania z uważną obserwacją własnych procesów słuchania w określonych typach relacji i stopniu zażyłości, wyciąganie wniosków,
  • wielodniowe, wieloletnie obserwacje kończące się nieświadomą kompetencją, czyli niezdawaniem sobie sprawy z tego, że robi się coś dobrze.

Przeczytaj jeszcze raz poszczególne etapy. 

Na ile słuchanie to efekt dojrzałości, a na ile dojrzałość to efekt słuchania?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.