Są takie momenty w moim życiu jako trenera Sztuki Słuchania, gdy moje umiejętności zostają wystawione na próbę. 

Kiedyś, w rozmowie w radio z Magdaleną Zalewską, powiedziałem, że słuchanie to zapominanie tego, co znamy.

Nie sądziłem, że los wystawi na próbę to, jak potrafię zapomnieć i na ile potrafię. 

Kiedy poznałem moją obecną Partnerkę i dowiedziałem się, że ma kilkuletniego syna z poprzedniego związku, pomyślałem, że być może los ze mnie drwi.

No bo “miałeś spotkać kogoś młodszego i bez dzieciaka” – myślałem i pogrążałem się w żalu.

Jednak ja, jak to ja, jestem ciekawy z natury tego, co się kryje za słowami rozmówcy naprawdę. Interesuje mnie to, czego nie mówi, bardziej niż to, co powiedział.

Dlatego ruszyłem w podróż do niewypowiedzianego w sobie i w mojej Partnerce. 

Mogłem samotnie wędrować ku swoim myślom, lecz zacząłem się wsłuchiwać w to, czego Partnerka, jej syn i ja sobie nie mówimy, a z czym przychodzimy do spotkania.

Wsłuchiwałem się w nasze niepokoje, wątpliwości i rozczarowania, które do rozmów przyprowadziło każde z nas. 

Syn mojej Partnerki przyszedł do mnie z: “Nie będziesz moim tatą. Pokażę ci, że mam cię w dupie. A co więcej. Pokaże to wam obojgu.”

Partnerka przyszła z pytaniem: “Czy coś może nas jeszcze dobrego spotkać?  Boje się, że najlepsze za nami, chociaż najlepsze to nie było.” 

Ja przyszedłem z: “Boję się, że nie dam rady. Nie byłem w takiej sytuacji, boję się, że zawiodę”.

Nie zliczę nawet godzin, dni spędzonych na rozmowach, gdzie sądziłem, że nadzieja oddala się od nas tak szybko, że musiałbym biec za n ią bez przerwy, aby chociaż widzieć ją na horyzoncie.

A wiesz co jest dość ironiczne?

Godziny, w których spotykaliśmy się z tym, co myślimy, przeżywamy nabierały jakby nowej jakości. Kiedy zaczynaliśmy od “nie wiem” i nie wiedzieliśmy, gdzie nas to zaprowadzi .

Partnerka powiedziała po czasie, mniej więcej coś takiego: “Nie wiem, gdzie nas to zaprowadzi, ale wierzę, że się spotkamy”.

Dziś wróciliśmy ze wspólnej wycieczki nad jezioro. F. biegał po plaży i nie mógł uwierzyć, że z moich pleców wykonał około 80 skoków do wody. 

Jak nie dowierzałem, że będzie w moim życiu ktoś, kto z taką radością będzie z nich skakał.

Moja Partnerka zaś oniemiała, że jest ktoś, kto pogłaszcze ją po plecach po intensywnym dniu. Wspólnym dniu we troje.

Czy jesteś gotowy w swoim zespole, biznesie, w życiu na spotkanie z “nie wiem”, które nie daje prostych obietnic?

“Nie wiem”, które nie głaszcze po plecach i początkowo nakłada na nie nieznośny ciężar?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.