Droga trenera Sztuki Słuchania ma plusy i minusy. Minusem jest to, że jeszcze często muszę tłumaczyć ludziom na czym polega mój zawód.

Plusem jest to, że słucham ludzi, zespoły z ciekawością i nie muszą mi się tłumaczyć z tego kim są.

Co pewien czas życie testuje mnie. W sumie, częściej niż klie nci. Tak, jakby doświadczenie było najlepszym certyfikatem, który mogę otrzymać od życia. 

Tak się składa, że jestem w związku z Partnerką, która ma ośmioletniego syna z poprzedniego związku. Od początku chciałem go słuchać i poznać. 

Kiedy zarzucał mi coś, albo stawiał szlaban z napisem “nigdy nie będziesz moim ojcem ” nie brałem tego personalnie. Nie zależało mi, by jego ojcem być. 

Jemu zresztą też nie. Chodzilo o cos innego. Słyszałem to. Cichy głos dobiegający gdzieś poza krzykiem.

Niejeden wieczór odpalałem papierosa i zastanawiałem się, jakich rzeczy nie usłyszałem w nim. Nie dlatego, że ich nie mówi. Nie dlatego, że ich nie widać.  Dlatego, że “nie słucham tam gdzie mówi”.

Dziś kończy się rok szkolny. Wczoraj chłopak zaprosił mnie na ceremonię zakończenia roku szkolnego. Niby mała radość.

A jednak. Wystarczające zaproszenie do wzajemnego wsłuchania.

Wiesz, jakiego głosu nie usłyszałem na początku w dzieciaku, o którym opowiadam?

 “Pokaż mi innego mnie niż jestem. Wiem, że to potrafisz. Wiem, że słuchasz. Boję się, że Ci się nie uda. Boje się, że mnie nie da się usłyszeć “.

Czy potrafisz usłyszeć w ludziach w swoim zespole, biznesie i życiu kim są, w sposób inny od tego co słyszą na co dzień?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.